"Wspólnota" - Nr 4(36), 16 kwietnia 2000 r.

ISSN 1509-9520

Zmartwychwstanie

Przez swoją śmierć Jezus rzuca światło na sens życia i śmierci każdej istoty ludzkiej. Przed śmiercią modli się do Ojca o przebaczenie dla swoich prześladowców. Zbawienie dokonane przez Jezusa jest darem życia i zmartwychwstania. Przez całe swoje życie Jezus obdarzał ludzi zbawieniem także przez to, ze ich uzdrawiał i dobrze czynił wszystkim. Cuda, uzdrowienia, wskrzeszenia były znakiem Zbawienia polegającego na przebaczeniu grzechów, czyli na uwolnieniu człowieka od najgłębszej choroby i wyniesieniu go do życia samego Boga. Na Krzyżu dokonuje się wypełnienie i pełne objawienie Obietnicy. Jezus przybity do krzyża i wywyższony nad ziemię - to obraz wielkiego kosmicznego wstrząsu i nadludzkiego zmagania między siłami dobra i siłami zła, między życiem i śmiercią.

I my znajdujemy się dziś w samym centrum dramatycznej walki między "kulturą śmierci" i "kulturą życia". Na tle tego mroku blask Krzyża jaśnieje mocniej i wyraźniej: jawi się jako centrum, sens i cel całej historii i każdego ludzkiego życia. Tożsamość Syna Bożego objawia się w chwili Jego skrajnej słabości: w obliczu szyderstwa przeciwników i przemocy oprawców, wśród drwin, wyśmiewania i znieważania Jezus "oddał ducha", a wtedy rzymski setnik zawołał "Prawdziwie ten człowiek był Synem Bożym". Dzisiaj każdy człowiek zagrożony w swoim istnieniu może skierować wzrok ku Temu, który został przybity, aby odnaleźć niezawodną nadzieję wyzwolenia i odkupienia. Wyrażenie "oddał ducha" opisuje śmierć Jezusa, podobną do śmierci każdego innego człowieka, ale wydaje się wskazywać także na "dar Ducha", przez który On wybawia nas od śmierci i otwiera na nowe życie. Jezus jest światłem, które Bóg zapalił na świecie. Jest ono jak błyskawica rozdzierająca ciemności zalegające nad światem. Tego światła Bóg nie ukrył pod korcem, ale postawił na świeczniku tak, że wszyscy ludzie mogą je zobaczyć. Męczeńska śmierć Chrystusa przynosi od razu owoce: nawrócił się złoczyńca na krzyżu, wspomniany wyżej setnik wyznał wiarę w Jezusa i oddał Bogu chwałę, nawróciły się też tłumy i wyznały swą winę. Trzymający się z dala bliscy i kobiety są zaczątkiem Kościoła, który aż do naszych czasów nieustannie rozważa śmierć Jezusa wpatrzony w Jego krzyż.

Maryja jest żywym słowem pocieszenia dla Kościoła zmagającego się ze śmiercią Ukazując nam Syna, zapewnia nas, że w Nim moce śmierci już zostały pokonane: "śmierci już odtąd nie będzie". Baranek złożony w ofierze żyje ze znamionami męki w blasku zmartwychwstania. Tylko On jeden panuje nad wszystkim i utwierdza władzę życia nad śmiercią. Tylko Chrystus, przez całe swoje życie, śmierć i zmartwychwstanie jest odpowiedzią na każde pytanie człowieka. Tylko Chrystus objawia człowieka samemu człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie.

Bogna Rembisz

Uroczystość Miłosierdzia Bożego

Po śmierci Chrystusa serca Apostołów opanowały dwa uczucia: strach i smutek. Ze strachu schowali się w Wieczerniku przed rozsierdzoną gawiedzią. W ciszy sumienia przeżywali smutek i poczucie winy, że nie dotrzymali kroku Chrystusowi wtedy, gdy najbardziej potrzebował ich wsparcia. Apostołowie byli zagubieni, nie wiedzieli, co dalej robić. Chrystus wiedział, że ponad ich ludzkie siły jest to, by wyszli do świata z Jego nauką. Dlatego ukazał im się w Wieczerniku i nie zwlekał ze słowami ukojenia "Pokój wam". Tego pokoju ducha potrzebowali Apostołowie, aby zobaczyć, że nie wszystko stracone. Zrozumieli również swoje zadanie służenia Chrystusowi przez budowanie królestwa Bożego w świecie. Mieli stanąć wobec ludzkiego grzechu, cierpienia i trosk, by słowem i czynem świadczyć, że Bóg w swoim miłosierdziu pochyla się nad każdym człowiekiem i daje nadzieję na wieczne życie.

Przekazanie im Ducha Świętego sprawiło, że zarówno Apostołowie i ich następcy w Kościele mają władzę wyzwolenia człowieka od zła. W sakramencie pokuty, miłosierny Chrystus za pośrednictwem Kościoła odpuszcza nam grzechy i przywraca pierwotną świętość dzieci Bożych. Nasza wiara, która prowadzi nas do stóp konfesjonału, jest istotnym warunkiem otrzymania łaski miłosierdzia Bożego. Nie możemy tylko przegapić znaków, czasu i miejsca tego miłosierdzia. Znakami są Krzyż Pana Jezusa i Kościół z Liturgią sakramentów. Czas Bożego Miłosierdzia to przede wszystkim udział w Liturgii Kościoła i modlitwa osobista, zaś miejscem jest świątynia, w której sprawujemy Liturgię sakramentalną oraz dom rodzinny.

Wielką apostołką Bożego Miłosierdzia była błogosławiona siostra Faustyna Kowalska, którą w tegoroczna, jubileuszową niedzielę Miłosierdzia Bożego (30.IV), Ojciec Święty uroczyście ogłosi nową świętą, dając nam Ją za wzór do naśladowania. Wielbiąc razem nią Boże Miłosierdzie, podejmujemy wezwanie Papieża: "Boże, pomóż nam na progu nowych czasów, które nadchodzą, rozważać wielką tajemnicę Twej miłości i uwielbiać Ciebie, który jesteś Miłością. Ty bowiem tak umiłowałeś świat, że Syna swego Jednorodzonego dałeś, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16). Pomóż nam pochylić się nad tym nieograniczonym misterium Twojej miłości i miłosierdzia i czerpać z niego siłę do podjęcia nowego życia w nowym tysiącleciu." A wśród trudów codziennego życia niech nam dodaje otuchy wejrzenie na obraz Pana Jezusa Miłosiernego, który w każdej chwili nam towarzyszy Swą miłością, błogosławi, oczyszcza i karmi nasze dusze. "Jezu, ufamy Tobie!"

Anna Wenc

60 rocznica zbrodni katyńskiej

13 IV 1943 r. Niemcy ujawnili, że w lasach pod Katyniem, nieopodal Smoleńska, znajdują się masowe groby polskich oficerów. Po kilku dniach zaczęto systematycznie publikować listę nazwisk zamordowanych wraz z uzupełniającymi danymi o zidentyfikowanych zwłokach. Ujawnione fakty poruszyły świat, a szczególnie Polaków i rodziny pomordowanych. Prawdy o tym, co wydarzyło się w Katyniu, świat dowiedział się z niemieckich gazet, ale pełną prawdę o sowieckich kłamstwach na temat tej okrutnej zbrodni dowiedzieliśmy się dopiero po roku 1989. Wcześniej nikt na temat Katynia nie mógł mówić.

Pan Andrzej Wajda, który stracił ojca w Katyniu, opisuje o tym w jednej z gazet relację naocznego świadka (anonimowego) jak naprawdę wyglądała egzekucja w katyńskim lesie i jaka była jego technika. Do egzekucji polskich oficerów używano amunicji pochodzenia niemieckiego. W ramach przyjaźni Trzeciej Rzeszy i ZSRR, po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow, do ZSRR wysyłano z Niemiec całe pociągi amunicji. Latem 1942 r. - Polacy ściągnięci przymusowo do prac na kolei pod Smoleńskiem - odkopali przypadkowo w lasach katyńskich kilka zwłok w polskich mundurach. Dokonano wtórnego pochówku i postawiono krzyż. (Dziennik Radomski Nr 104 IV) Według tej relacji las katyński był przegrodzony wysokim ponad 2 m szczelnym płotem z desek. Plecami do niego ustawiono oficerów, którzy wypatrywali swoich oprawców w głębi lasu, gdy tymczasem za płotem w milczeniu czaiła się drużyna egzekucyjna licząca tylu oprawców, ilu oficerów stało wzdłuż płotu. Zwykle mordowano po 20. Wzdłuż płotu mocowano ławkę; na odpowiedni znak oddział stawał na niej i każdy z oficerów brał na cel tylko jedną ofiarę, celując w tył głowy. Jeżeli ktoś został tylko ranny...?-nikt się tym nie przejmował, wszystkich wrzucano do wspólnej mogiły i zasypywano.

Nasuwa się pytanie - jakim prawem mordercy mogli dokonać tego czynu wobec ludzi bezbronnych i niewinnych? Tragedia polskich oficerów do dziś nie znalazła ani powieściowego, ani filmowego odbicia- z wielu powodów! Przez 50 lat na straży kłamstwa w tej sprawie stała Polska Ludowa, a 10 lat wolności dawało już szansę zrobienia filmu, mogły powstać i wcześniej na emigracji utwory literackie, gdyż nie sięgała tam ręka sowieckiej cenzury. A jednak tajemnica, jak myślę, kryje się nie w samym temacie, lecz w jego ujęciu. Śmierć ok. 25 000 oficerów, podoficerów i policjantów została postanowiona w chwili, kiedy wojska NKWD wzięły ich do niewoli po 17 IX 1939 r. Wszelkie interwencje i poszukiwania prowadzone przez gen. Wł. Andersa u władz sowieckich zbywane były wykrętami i niejasnymi informacjami. Była to zbrodnia polityczna. Po jej wykryciu robiono wszystko, by ciężar odpowiedzialności złożyć na Niemców. Stalin za cel swojego ataku brał polską inteligencję, do dziś odczuwamy tego konsekwencje. Nie tylko rodziny pamiętają i opłakują swoich najbliższych, cały naród polski powinien wyciągnąć z tej tragedii wniosek...

Dla uczczenia pamięci ofiar katyńskich w 60 rocznicę śmierci, żołnierze "Armii Krajowej"- koło w Ropczycach ufundowali tablicę pamiątkową, na której znajduje się nazwisko rodaka ropczyckiego ppor. Franciszka Bączyńskiego, który podzielił los wielu oficerów polskich w Katyniu. Zamordowano go w wieku 23 lat. Matka i ojciec Franciszka do śmierci czekali na cud - może wróci. Siostra do dziś nie może się z tym pogodzić, że jej kochany braciszek nie wraca. Jak wyjeżdżał na wojnę obiecywał - wrócę! - Nie wrócił !!! Na tablicy są jeszcze inne nazwiska żołnierzy ropczyckich, którzy oddali swe życie za Ojczyznę: ppor. Stanisław Depowski ur. w Chechłach - zginął pod Monte Cassino w 1944 r., pośmiertnie odznaczony Krzyżem Virtuti Militari; ppor. Józef Ździebło ur. w Ropczycach 1926 r. żołnierz "AK" Pl. "Rakieta, dow. I drużyny, odznaczony pośmiertnie Medalem W.P. nadanym przez Ministra Obrony Narodowej w Londynie w 1948 r. Po zakończeniu wojny służył w L.W.P., gdzie 5 II 1945 r. poległ w obronie Ojczyzny; pchor. Alojzy Skałecki żołnierz "AK" zamordowany przez gestapo 17 VI 1944 roku w wieku 24 lat." Poświęcenie tablicy odbędzie się 3 V b.r. po Mszy św., która zostanie odprawiona w kościele Farnym w Ropczycach o godz. 1030. Serdecznie zapraszamy na tę uroczystość. Do fundacji tablicy pamiątkowej przyczynili się członkowie Zarządu Rady Miasta i Gminy w Ropczycach, za co składam wszystkim serdeczne podziękowanie - Bóg zapłać!

St. Viscardii

Królowo Korony Polskiej - módl się za nami!

W lipcu 1655 r. Szwedzi napadli na Rzeczpospolitą. Lecz nie armia nieprzyjacielska stała się wówczas największym nieszczęściem kraju, lecz samowola magnatów i szlachty oraz ich ciasne umysły sprawiły najwięcej szkody. Nie chcąc przelewać krwi za Ojczyznę, łatwo uwierzono w złudne korzyści unii ze Szwecją. Szlachta regionu wielkopolskiego pierwsza wyrzekła się swego władcy króla Jana Kazimierza i poddała się zwierzchnictwu króla Karola Gustawa. Za nią poszli magnaci litewscy i tak województwo za województwem łączyło się ze Szwedami. A przecież to byli luteranie, bardzo niechętni kościołowi katolickiemu i chciwi grabieży. Szlachta rychło przekonała się, że Karol Gustaw nie dotrzymał żadnych obietnic. Szwedzi niszczyli i rabowali kraj, a nawet targnęli się na klasztor Jasnogórski - najbardziej czczony ośrodek kultu maryjnego. Ojciec przeor Augustyn Kordecki nie rachował sił własnych i nieprzyjacielskich. Zawierzył los Jasnej Góry Matce Najświętszej i bronił się mężnie. Oblężenie Jasnej Góry wstrząsnęło całym narodem, a szlachta spostrzegła swój błąd. Wówczas wrócił z wygnania król Jan Kazimierz, powodowany wdzięcznością za cudowną przemianę serc Polaków - 1.IV.1656 r. w katedrze lwowskiej ślubował, że obiera Najświętszą Maryję Pannę na Królową Korony Polskiej. I to za Jej wstawiennictwem wyszła Polska zwycięsko ze śmiertelnego zagrożenia.

Ten fragment naszych dziejów jest bardzo pouczający. Dzisiaj także nie jesteśmy wolni od różnych zagrożeń, nie mniejszych od tych z XVII w., choć innego rodzaju. Uciekając się pod opiekę Świętej Bożej Rodzicielki nie zginiemy mimo wrogów Kościoła i Ojczyzny. Po wojnie ze Szwedami kraj bardzo był wyniszczony i osłabiony, co spowodowało w 1772 r. pierwszy rozbiór Polski. Ale nie zabrakło w kraju mądrych i gorących patriotów, którzy doprowadzili do uchwalenia Konstytucji i ogłoszenia Jej 3-go maja 1791 r. Paweł Jasienica mówi: "Konstytucja przyszła zbyt późno, by ocalić państwo, ale w porę by ocalić naród." Konstytucja pozwoliła w czasach niewoli zachować wolę dążenia do odzyskania własnego państwa. Bez 3-go maja 1791 r. nie byłoby 11 listopada 1918 r. Słusznie więc dzień 3-go maja czcimy jako rocznicę bezkrwawego zwycięstwa Polaków nad samymi sobą, nad fatalnymi słabościami polskiego charakteru narodowego. Było to zwycięstwo ludzi sławiających dobro kraju ponad interes własny i swego stanu. Mimo zrywów Polaków do powstań następowały kolejne rozbiory; drugi w 1793 r. i trzeci w 1795 r. i tak Ojczyzna nasza pozostawała w niewoli pod zaborem: Austrii, Rosji i Prus aż do 1918 roku. Przez około 130 lat Polska nie istniała na mapie Europy. Polacy prosili swą Królową, a Ona pomogła w odzyskaniu Ojczyzny, bo Matka nasza jest zawsze z nami, ale czy my jesteśmy zawsze przy Niej?

St. Viscardii

Powściągliwość i praca

Klub Seniora z Ropczyc, Miasto Piastowe, 
08.04.2000.

W sobotę 8 kwietnia, grupa ludzi z Klubu Seniora wraz z ks. Maciejem pojechała na Misterium Męki Pańskiej do Miejsca Piastowego. Poszczególne sceny Misterium dawały możliwość refleksji nad sensem życia, jego wartością, ale także nad wartością "pieniądza" - 30-dziestoma srebrnikami potrzebnymi Judaszowi na utrzymanie swojej rodziny. Można też nie rozróżniać "Judaszowych srebrników" od należnej zapłaty. Pieniądze takie same, tylko ... jedne prowadzą do zguby, drugie służą człowiekowi w drodze. Jak wtedy, dzisiaj również sumienie człowieka targane jest przez konieczność wyboru wartości, lękiem przed prawdą, brakiem męstwa i innych dylematów, które można odnieść do istnienia Dobra i zła; trzeba jednak pamiętać, że Bóg ma władzę nad szatanem.

Miejsce Piastowe jest parafią, do której w 1892 roku jako proboszcz przybywa Sługa Boży ks. Bronisław Markiewicz. Wśród wielu dzieł, które tworzył, był założycielem Towarzystwa "Powściągliwość i Praca". Ideały tego Towarzystwa są aktualne także i dzisiaj, bo człowiek stale z pokolenia na pokolenie musi kształtować w sobie powściągliwość w różnych popędach przyrodzonych. Dla przykładu, każdy musi ćwiczyć się w powściągliwości mowy, przyjmowaniu pokarmów i napojów, popędu seksualnego i wielu dziedzinach ludzkiego życia. Analogicznie człowiek jest stworzony do pracy fizycznej duchowej i umysłowej. Nierozumny tylko pogardza pracą w różnych usługach czy w polu. Jeśli każdy z nas upora się z własnym lenistwem na tyle, że może zrobić sobie rachunek sumienia z pracy nad swoją powściągliwością, czy wolą poznania sensu pracy według zamysłu swojego Stwórcy to jestem pewien, że uznamy swoją bezsilność. Przytoczę tylko jedno zdanie Sługi Bożego - księdza Bronisława o zmianach społecznych świadczących o pozytywnym jego rozwoju. "Jeżeli w narodzie są prawa sprawiedliwe, poprawiają się obyczaje, jeżeli coraz mniej zła moralnego, jeżeli wzmacnia się spójnia rodzinna, jeżeli obywatele wzajemnie coraz bardziej się szanują, poświęcając swój egoizm dla szczęścia społeczeństwa, to są znamiona oświaty duchowej i moralnej".

Czy sądzicie, że nie ma już nic do zrobienia? Czy też oczekujecie na kogoś, kto wykona to wszystko według waszego zamysłu?

S. Sałek


Stowarzyszenie Rodzin Katolickich w Ropczycach > Miesięcznik "Wspólnota"