Idzie nowe – O dwóch, trzech, czterech…. kilkunastu takich, którzy ukradli nam Adwent.

A już miałem nadzieję, że w tym roku „Last Christmas” usłyszę gdzieś najpóźniej tydzień przed świętami…. ech. Niestety, nic z tego… Znowu, znowu, znowu a w tym roku z jeszcze większym rozmachem niż w latach poprzednich ukradli nam Adwent. Wiem, że to brzmi mocno pretensjonalnie ale drodzy czytelnicy chyba sami zauważacie, że we współczesnym świecie wszystko wywróciło się do góry nogami. Bo ja bardzo przepraszam, ale jak się słyszy pierwsze kolędy i widzi pierwsze choinki w sprzedaży już UWAGA (to niestety prawda) na tydzień przed Uroczystością Wszystkich Świętych a co za tym idzie UWAGA (niestety, też prawda) miesiąc przed Adwentem a co za tym idzie UWAGA (okrutna prawda) na dwa miesiące przed Świętami Bożego Narodzenia to coś jest tutaj „nie halo”…

To naprawdę bardzo smutne jak niszczy się nam Adwent, wszystko w imię „naszego dobra” bo przecież lepiej choinkę kupić i ubrać zaraz po Wszystkich Świętych żeby sobie stała i przypominała o świętach by ją ściągnąć i wrzucić do piwnicy dwa dni po świętach….. Lepiej o wypiekach i zakupach świątecznych pomyśleć już na początku Adwentu żeby później nie stać w kilometrowych kolejkach do kasy. Lepiej kolęd słuchać przez cały Adwent by potem o nich radia zamilkły już w 27 grudnia…. To nie jest apokaliptyczna wizja „uśmiercenia Adwentu” ale brutalna prawda o tym co się dzieje wokół nas. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że robi się to wcale nie po to żeby ludziom pomóc i żeby ludziom się lepiej żyło, ale tylko po to by odwrócić naszą uwagę od istoty Świąt Bożego Narodzenia i niestety też po to by na nas zarobić.

Kochani nie dajmy się zwariować….. Adwent to cudowny i bardzo potrzebny czas. Czas w którym mamy właśnie zwolnić i pomyśleć nie tylko o swoim sercu, swojej duszy ale też o tym o co w tych świętach w ogóle chodzi. Bo na pewno nie o dziesiątkach godzin przygotowań czysto zewnętrznych by w dzień Bożego Narodzenia mieć już po dziurki w nosie Świąt. Bo właśnie powinno być odwrotnie… mamy z każdym dniem Adwentu coraz bardziej czekać i tęsknić za Bożym Narodzeniem a w dzień wigilii przeżyć epicentrum tej radości i promieniować nią (a co niech będzie!) nawet do Wielkiego Postu.

Pamiętam jak piękne w moim dzieciństwie było to czuwanie i czekanie na święta. Tęsknie za tym czekaniem na Boże Narodzenie. Pamiętam codzienne roraty o 6 rano w parafialnym kościele, a potem powrót do domu z lampionem i tą dziecięcą rywalizację o to komu światełko nie zgaśnie. W szkole niekończące się próby jasełek na których zawsze byłem narratorem a potem jednym z trzech Mędrów choć zawsze moim marzeniem był zagrać Śmierć (dziś zupełnie nie wiem czemu :). Wtedy nawet nikomu go głowy nie przyszło żeby kolędować w Adwencie, to byłaby „największa adwentowa zbrodnia”.

Choinkę ubieraliśmy z moimi siostrami zawsze w wigilię rano, przy akompaniamencie cudownych zapachów dochodzących z kuchni…. ech… dużo by opowiadać… Wierzę, że nie dacie się okraść z Adwentu, że „złodzieje” tego pięknego czasu nie będą mieć do Was dostępu. Na świętowanie przyjdzie czas już 24 grudnia, teraz czuwajmy….

I pamiętajmy, że w tych świętach nie jest najważniejsza choinka, światełka, 12 potraw i „Kevin sam w domu” w telewizyjnej ramówce…. Najważniejszy jest Bóg, który zapragnął urodzić się jako człowiek i zrobił to w ciszy i pokorze betlejemskiej stajni.... niekoniecznie rozświetlonej tysiącem ledowych lampek i na pewno nie przy dźwięku „Merry Christmas Everyone”……

Ks. Przemek


Stowarzyszenie Rodzin Katolickich w Ropczycach > Miesięcznik "Wspólnota" > Nr 12/2016