Czym jest Adwent?

Ledwie minęła Uroczystość Wszystkich Świętych a w sklepach, hipermarketach, wystawach sklepowych pojawiły się choinki, bombki, ozdoby Bożonarodzeniowe. Z głośników dolatują nas już melodie kolędowe. A tu jeszcze Adwent się nie zaczął? Czym jest ten święty czas okresu liturgicznego, który rozpoczynamy cztery niedziele przed uroczystością Bożego Narodzenia? (on wcale nie trwa 4 tygodnie jak niektórzy sądzą!) My Polacy jesteśmy narodem bardzo wiernym tradycjom, szczególnie tym, które związane ze świętami religijnymi.

Niestety w Europie a i również i w Polsce próbuje się je zastępować jakimiś nowymi, zeświecczonymi i pozbawionymi głębi pseudotradycjami mającymi czasem korzenie pogańskie: haloween, Mikołaj – pajac reklamujący coca – cole, walentynki i wiele innych amerykańskich pseudo świąt. Musimy dbać i troszczyć się o to aby piękne Polskie Religijne tradycje nie uległy zapomnieniu, ale przetrwały w rodzinach i nie „umarły” dla przyszłych pokoleń. Tak jest właśnie z Adwentem. Jest to czas, który ma nas przygotować do świąt Bożego Narodzenia.

Ale jak tu oczekiwać ma pierwszą gwiazdkę, choinkę, kolędy skoro już od 2 listopada to wszystko już „wylewa” się na nas z ekranów telewizorów czy wystaw sklepowych? Adwent od łac. Słowa Adnentus – przyjście, advenio – przychodzić to czas 4 niedzieli poprzedzających Boże Narodzenie. Czas kiedy przygotowujemy nie tylko nasze domy przez sprzątanie i porządki, zdobienie mieszkań ozdobami, ale także chcemy przygotować się na przyjście Jezusa przy końcu czasów. Kiedy chcemy popatrzeć na nasze życie, czy ono rzeczywiście jest godne spotkania się z Jezusem.

Dlatego możemy mówić o trzech rodzajach Adwnetu:

W średniowiecznej Polsce na rozpoczęcie Adwentu był piękny zwyczaj. W uroczystej procesji do ołtarza podchodzili król, duchowny, przedstawiciel szlachty, chłopstwa i innych stanów i każdy na ołtarzu stawiał świecę mówiąc – „JESTEM GOTÓW NA SĄD BOŻY”. Piękny zwyczaj, który wyrażał gotowość na śmierć, na to stateczne spotkanie z Jezusem. Dziś nierozerwalnie z Adwentem kojarzą się nam Msze Święte zwane RORATAMI. Nazwa pochodzi od pieśni „Rorate caeli de super” – „Spuście nam na ziemskie niwy niebiosa rosę” – którą śpiewa się w Adwencie. Ta pieśń to wołanie o przyjście Jezusa. A jak tu nie wspomnieć Maryi. To przecież ona przyniosła nam na świat Zbawiciela. Stąd RORATKA – świeca zapalana w czasie rorat, która symbolizuje Maryję i Jezusa – światłość świata. Msze roratnie odprawiano kiedyś tylko o świcie – dzieci, dorośli szli do kościoła z zapalonymi lampami, świecami – aby iść za światłem do tego światła jedynego czyli Jezusa.

Dziś dzieci też przychodzą z lampionami, uroczyście wprowadzane do kościoła w ciemnościach. To jest urok mszy św. Adwentowych. Światło rozprasza mroki – Jezus jest światłem na drogach naszego życia a my chcemy za Nim iść. W kościołach przy ołtarzach stawiane są wieńce adwentowe z 4 świecami, które zapalane w kolejne niedziele adwentu symbolizuje przemijanie czasu. Czas ucieka, wieczność czeka – uważaj człowiecze – twój czas też mija. Czy jesteś gotów na sąd Boży? Czy jesteś gotów na śmierć? Zrób coś ze swoim życiem!

Przez czas adwentu prowadzą nas specyficzni święci. Można powiedzieć, że pomagają nam oni przygotować się na spotkanie z Jezusem. Pierwszy z nich to prorok Izajasz. Nie ma on swojego wspomnienia w tym okresie, ale słuchamy go w czytaniach. Prorok Izajasz zapowiadał nadejście Zbawiciela. To on przekazał nam, że Mesjasz będzie potomkiem króla Dawida, poczętym i narodzonym z dziewicy, będzie nazwany Emmanuelem (z hebrajskiego‚ immanu‚el – Bóg jest z nami) i spocznie na nim Duch Jahwe. Będzie rządził królestwem Dawida sprawiedliwie, a jego panowanie obejmie wszystkie narody. Będzie cierpiał jak baranek i odda swoje życie, aby zbawić świat.

Drugim świętym adwentowym jest Jan Chrzciciel. To o nim będziemy słuchać podczas niedzielnych Ewangelii. Jan zapowiadał publiczną działalność Jezusa. Wzywał aby prostować swoje drogi i ścieżki życia. Wzywał do nawrócenia. Wołał, że idzie Ten, któremu nie jest godzien zawiązać rzemyka u sandała. Ci dwaj wielcy prorocy każą się nam zatrzymać i pomyśleć o swoim życiu. Czy rzeczywiście w Jezusie widzę mojego Pana i Zbawiciela i czy chcę iść za Nim nawracając się z drogi grzechu i zła.

4 grudnia obchodzimy wspomnienie św. Barbary. Nie wiemy wiele o jej życiu. Wywodziła się z pogańskiej rodziny. Ojciec wysłał ją na naukę do Nikomedii. Tam zetknęła się z chrześcijaństwem. Gdy ojciec dowiedział się, że Barbara została chrześcijanką, chciał ją zmusić do wyparcia się wiary. Gdy to nie poskutkowało, doniósł na nią. Została uwięziona w wieży, gdzie miał przed śmiercią objawić się jej anioł z kielichem i hostią. Ojciec własnoręcznie miał ściąć ją mieczem. Podania mówią, że gdy tego dokonał sam zmarł z wielkiego żalu. Barbara patronuje zawodom gdzie człowiek ociera się o śmierć – górnikom hutnikom, kamieniarzom. Jest patronką „dobrej” śmierci. Powinniśmy się do niej modlić o dobrą śmierć. Ktoś powie – ja chcę żyć a nie umierać. Zgadza się, ale modlimy do Barbary aby ta śmierć nie przyszła znienacka, nagle ale żebyśmy na spotkanie z Jezusem byli przygotowani.

6 grudzień. Tę datę zna chyba każde dziecko. Wspominamy wtedy św. Mikołaja. Mikołaja - biskupa – postać historyczną, która żyła w III/IV w. na terenie mniej więcej dzisiejszej Turcji. Był biskupem miasta Miry. Zasłynął z wielkiej dobroci wobec biednych i potrzebujących. Miał im pomagać z ukrycia nie ujawniając swojej tożsamości. Stąd zwyczaj obdarowywania się prezentami i podarunkami w dniu jego wspomnienia. Mikołaj często przedstawiany jej z trzema kulami w ręku. Wzięło się to stąd, że miał ocalić trzech więźniów od kary śmierci, pomógł trzem biednym pannom dobrze wyjść za mąż czy w czasie sztormu dzięki modlitwie ocalił od zatonięcia trzy okręty na których wieziono zboże na chleb. Zanim Mikołaj stał się patronem dzieci, modlono się do niego, aby chronił zimą trzodę i stada bydła przed napadami wilków. Dziś ze św. Mikołaja zrobiono niestety grubego, czerwonego pajaca, który reklamuje coca - colę. Obdarto go z „szat” historycznych i świętości. A św. Mikołaj jest i mieszka w Niebie (a nie w jakiejś tam Laponii). Uczy nas miłości i dobroci wobec bliźnich i potrzebujących. Głosi to co mówił Pan Jezus, aby dzielić się potrzebującymi. Fajnie jest dostawać ale jeszcze fajniej jest dawać. Bo to my możemy być dla siebie św. Mikołajami.

Wreszcie 13 grudzień. Wspomnienie św. Łucji. Żyła w Syrakuzach w III w. Była chrześcijanką. Miała wyjść za poganina. Niestety, kiedy odmówiła została skazana na więzienie. Nawet tortury (wydłubano jej oczy) nie skłoniły jej do zdrady Chrystusa. Pozostała wierna Jezusowej Ewangelii aż do męczeńskiej śmierci, którą poniosła przez ścięcie. Łucja jest patronką osób mających problemy ze wzrokiem. Modlą się do niej wszyscy „okularnicy”. Ale św. Łucja pomaga nam panować nad naszym wzrokiem. Aby ten wzrok był czysty i skromny. Abyśmy patrzyli na dobro a zło odrzucali. Przede wszystkim wskazuje nam, że mamy podążać za Jezusem, nawet jeżeli czasem trzeba będzie znosić kpiny czy szyderstwa ze strony nieprzyjaciół Jezusa. Jak widzimy wielkie jest bogactwo czasu Adwentu. Symbole, a także święci tego okresu pomagają nam się zastanowić nad swoim życiem i postępowaniem. Czy rzeczywiście chcę iść drogą Ewangelii i Bożych przykazań. Ale moi drodzy został jeszcze ktoś, bez kogo nie było Adwentu. To Maryja – Niepokalanie Poczęta, której uroczystość przeżywamy 8 grudnia. Ale na ten temat zachęcam do przeczytania w następnym artykule.

Ks. Damian


Stowarzyszenie Rodzin Katolickich w Ropczycach > Miesięcznik "Wspólnota" > Nr 12/2016