Krakowski raban - refleksje po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie

Światowe Dni Młodzieży to modlitewne spotkania młodych ludzi z różnych krajów. Obchodzone są każdego roku w diecezjach, a co dwa lub trzy lata przyjmują formę wielkiego spotkania wiernych z Ojcem Świętym w wyznaczonym przez niego miejscu na świecie. Przez te kilka dni młodzi ludzie modlą się ,słuchają papieskich nauk, przyjmują sakramenty, ale też śpiewają, tańczą, biorą udział w wydarzeniach artystycznych. To święto wiary, czas radości, modlitwy i odnowy serc.

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie 2016 - czy można było wybrać lepsze miejsce w Roku Miłosierdzia? Wszak to w tym mieście żyło dwoje wielkich Apostołów Miłosierdzia naszych czasów: św. Jan Paweł II i św. Faustyna Kowalska. W 2000 r Papież Jan Paweł II ustanowił Święto Bożego Miłosierdzia i kanonizował Siostrę Faustynę. Dwa lata później osobiście konsekrował sanktuarium Jezusa Miłosiernego w krakowskich Łagiewnikach i zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu. On także w 1985 r był inicjatorem Światowych Dni Młodzieży.

Tegoroczne Światowe Dni Młodzieży w Krakowie poprzedzone były kilkudniowymi pobytami młodych z prawie 190 krajów świata w polskich diecezjach. To tutaj można było spotkać młodych z całego świata, różnych kultur i języków. Polska okazała się krajem ludzi przyjaznych, gościnnych. Najlepiej chyba tę atmosferę wyraziła uczestniczka z dalekiego, egzotycznego dla nas kraju: ”Ludzie, którzy mnie nie znali, byli dla mnie jak rodzina. I to jest miłosierdzie”.

A Kraków kilka dni później stał się obiektem inwazji młodych. Wydawało się, że to królewskie miasto, które przeżyło wiele papieskich pielgrzymek, niejako „zaprawione w boju” i mające takie doświadczenie - nic już nie zaskoczy. Stało się inaczej, ci młodzi ludzie wnieśli do miasta niepowtarzalną atmosferę radości, życzliwości i modlitwy. Swoją radością, młodością i entuzjazmem wiary napełnili ulice miasta. Robili raban, ale pełen pokoju i łagodności.

Nie było agresji. A wielu mieszkańców, choć były utrudnienia, serdecznie mówiło: Jak dobrze żeście tu przyjechali! I było bezpiecznie - nad tym czuwało wiele służb, na niebie krążyły helikoptery, które nazwałam czuwającymi aniołami.

Te dni to cudowny dar, bo czy kiedykolwiek można było zobaczyć grupy młodych ludzi odmawiających w tramwaju różaniec, czy jutrznię na wiślanym bulwarze pod Wawelem? A pod koniec długiego dnia jeszcze śpiewających w zatłoczonym tramwaju. I to cały znany im repertuar od piosenek oazowych, harcerskich po Apel Maryjny! I to w tramwaju zmierzającym w kierunku zakwaterowania w Nowej Hucie, która wg zamierzeń miała być miastem na wskroś laickim, gdzie przed półwieczem walczono o postawienie krzyża i kościoła!

Dzisiaj ci młodzi ludzie byli zaskoczeni naszą gościnnością, serdecznością, a dla wielu było niespodzianką, że można tak jawnie wyrażać swoją wiarę. Dla innych egzotyką była Msza św. z muzyką organową - tak spokojnie i dostojnie!

W każdym zakątku miasta i okolic widać było kolorowe grupy z flagami i charakterystycznymi plecaczkami oznaczonymi logo tych dni - iskrą Bożego Miłosierdzia. To w nich mieli m. in. kolorowe peleryny, które służyły jako ochrona przed deszczem, miejsce do siedzenia, a nierzadko i spania. Niestraszne były im upalne słońce czy deszcz. Chociaż intensywność zajęć tych dni na pewno była męcząca i tyle wrażeń.

Jechałam do Krakowa w piątek pielgrzymkowym pociągiem z grupą Afrykańczyków z Togo. Po kilkuminutowym gwarze cała grupa pogrążyła się we śnie. Jedynie dziewczyna zajęta była zaplataniem misternych warkoczyków swojej koleżance, ubranej w naszą polską góralską chustę!

W Krakowie Stare Miasto praktycznie było wyłączone z ruchu kołowego i jak to ktoś określił: „nogi” w czasie ŚDM muszą mieć dużo większy zasięg niż zazwyczaj”. I jakoś nie myślało się w tej podniosłej atmosferze o przebytych kilometrach, mijając roześmiane grupy. W wąskich uliczkach Starego Miasta mijające się grupy przybijały piątkę i wtedy trzeba było się uśmiechnąć i spojrzeć w oczy przybijanemu. Niektórzy mieli nawet specjalne styropianowe łapy.

Od radośnie uśmiechniętej dziewczyny jednej z grup otrzymałam małą plakietkę z napisem: ”Ciesz się! Bóg Cię kocha”. Została w moim portfelu i jest miłym wspomnieniem tych radosnych dni.

Po raz kolejny okazało się, że uśmiech i przyjazny gest jest językiem międzynarodowym. A Rynek Główny - to miejsce, które tętniło gwarnym życiem od rana do późnego wieczora. Czasem służby porządkowe w trosce o bezpieczeństwo musiały zamykać niektóre ulice. Tak było po Drodze Krzyżowej na Błoniach, gdy setki tysięcy jak swoiste tsunami spłynęło na Stare Miasto. Takich ilości nie pomieścił i ogromny Rynek!

Młodzież z wielu krajów wspólnie tu tańczyła i śpiewała. Tańce - bardzo spontaniczne afrykańskich grup i nie mniej żywiołowe innych. Szczególne oblężenie przeżywał pomnik Adama Mickiewicza. Każda grupa robiła pamiątkowe zdjęcia. Spotkały się tu różne narodowości i każdy na swój sposób wyrażał swoją radość, a inni włączali się do tej zabawy.

W ramach tej części ŚDM organizowane były koncerty m. in. koncert Piotra Rubika, występy, wystawy. Ale młodzi doskonale wiedzieli kiedy i co im przystoi. Skupienie było na katechezach, które głosiło wielu duchownych w kościołach Krakowa i okolicy. Strefy ciszy i skupienia m.in. w kościele św. Marka wokół relikwii Małej Tereski czy na krakowskich Błoniach w czasie Drogi Krzyżowej.

Ciekawe inscenizacje pokazywały, że za pomocą muzyki i tańca, możliwe jest odnalezienie duchowej drogi do Boga także we współczesnym świecie. Robiły wrażenie także Strefy Pojednania - np. w Parku Jordana, gdzie stało ok 50 konfesjonałów i spowiadano w 30 językach.

To był czas nie tylko zabawy, ale przede wszystkim skupienia modlitewnego, religijnych przeżyć i dzielenia się wiarą. To był także raban w sercach i duszach tych młodych. Spotkanie z polską tradycją, kulturą, z naszymi sanktuariami - tymi starymi i najnowszymi: Jezusa Miłosiernego i św. Jana Pawła II w Łagiewnikach.

I spotkania z Papieżem Franciszkiem: na Błoniach, na Franciszkańskiej[w papieskim oknie, w tramwaju i na obiedzie),w Łagiewnikach, w Brzegach, gdzie potrafił nawiązać z młodymi znakomity kontakt, nie szczędząc jednak nauk i zadań nieraz trudnych do wykonania. To on w 2013 r w Rio de Janeiro powiedział: Zróbcie raban” i zaprosił młodych do Krakowa.

Ale ten ruch zapoczątkował Jan Paweł II, który 25 lat temu na Jasnej Górze, gdzie mieszkają mnisi od św. Pawła I Pustelnika powiedział do rozśpiewanego tłumu młodych: ”Aleśmy im urządzili pustelnię !”.

ŚDM pięknie transmitowały telewizja i radio. Ale, jak to określił jeden z włoskich uczestników: ”Pielgrzym nie zobaczy tak dobrze wydarzenia jak w telewizji, nie dotrze do wszystkich miejsc, nie wszystko usłyszy. Ale za to tylko pielgrzym może odczuć takie emocje, jakich żaden telewizyjny odbiornik nie przekaże”.

Wracając do domu w sobotnie popołudnie, po odwiedzeniu jeszcze gwarnego Rynku i pustych już Błoń, zaopatrzona w krakowską prasę pełną sprawozdań z tych dni, wśród osób uczestniczących w uroczystościach w Łagiewnikach, z okien pociągu przez długie km można było obserwować młodzież zdążającą ku Brzegom.

Oni na pewno nie byli z tych siedzących na kanapie - podjęli trud pielgrzymowania. Jest za co Bogu dziękować - bo wielkie rzeczy wydarzyły się w Krakowie, który przez ten tydzień stał się duchową stolicą świata. To było wielkie święto wiary, gdzie młodzi z całego świata mogli się spotkać, dzielić doświadczeniem i radować z przynależności do Kościoła.

A wszystkiemu przyglądali się nie tylko papież Franciszek i polscy hierarchowie, ale także z ołtarzy na Błoniach i w Brzegach :ogromny wizerunek Jezusa Miłosiernego i podobizny Apostołów Bożego Miłosierdzia :św. Jana Pawła II i św. Siostry Faustyny.

Błonia i Brzegi zmieniły się w wielką świątynię pod gołym niebem. A młodzi tę iskrę Bożego Miłosierdzia zabrali na wszystkie kontynenty świata i z tej iskry może powstać płomień.

Oby ta wspólna modlitwa przyniosła owoce całemu światu.

Anna Wenc


Stowarzyszenie Rodzin Katolickich w Ropczycach > Miesięcznik "Wspólnota" > Nr 9/2016