Po co zjazd absolwentów?

Zjazd absolwentów szkoły to wielkie emocje, szczypta niepokoju, wiele domysłów i ciekawości - czy się po latach rozpoznamy? Każdy zadaje pytania: kto przyjechał, czy jest znajoma sympatia, najlepszy kolega, czy będzie nasz kochany nauczyciel, wychowawca? Bo przecież "przez ile dróg musiał przejść każdy z nas, by mógł człowiekiem się stać"? Lata młodości z nakazami pracy, dorosłe życie w różnych zakątkach Polski... Ile nowych znajomości, ile trudności i doświadczeń trzeba było znieść. Jesteśmy ciekawi losów naszych koleżanek i kolegów. Z żalem wspominamy tych, którzy odeszli z grona żyjących.

Tak, zjazd to czas obrachunku i podsumowania. Jest przystankiem w życiu nad tym, co było przez te minione 70 lat pracy szkoły. I pomyśleć, że do tej samej szkoły chodzi trzecie pokolenie. Chodził dziadek lub babcia, ojciec lub mama (a może tu się spotkali i zostali ze sobą na całe życie?), a teraz chodzą tu ich dzieci. Spotkanie zjazdowe służy wspomnieniom, dlatego ważne jest dla współczesnych uczniów, by zapamiętali tę myśl: " Wspomnienia są jak klejnoty, spraw abyś i Ty miał co wspominać". Aby tak było, trzeba być aktywnym, trzeba rozwijać swoje talenty, tworzyć aktualne oblicze tej drogiej sercu szkoły. Drogiej, gdyż z serca zrodzona myśl ks. dra Jana Zwierza przy współpracy ze środowiskiem ropczyckim zaowocowała tak wspaniałą placówką dydaktyczną i wychowawczą. Kiedyś p. mgr Wanda Kolbusz rozpoczęła swoje wspomnienia od słów dobrze znanych uczniom lat 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku: "Ogrodnicze, mechaniczne - dwa zakłady śliczne (..)". To ona nam, młodym nauczycielom, powtarzała mądre słowa: "Dłużej klasztora jak przeora", dając do zrozumienia, że różne trudności trzeba znosić spokojnie.

W tej szkole, dawnym Zespole Szkół Rolniczych, a dziś Zespole Szkół Agro-Technicznych oprócz wiedzy zawodowej uczniowie tworzyli wraz z wychowawcami i nauczycielami niepowtarzalną atmosferę, tworzyli pewien styl, rozwijając zdolności w śpiewie, tańcu, recytacji, kompozycjach kwiatowych, w krajoznawstwie i ochronie przyrody, sporcie, w działalności charytatywnej i organizacjach młodzieżowych. Wybitni zdobywali laury w konkursach i olimpiadach, rozsławiając imię ropczyckiej szkoły w Polsce i w Europie. Wielu z tych, którzy przyjechali (a przyjechało więcej niż 400 zgłoszonych wcześniej osób) ma na swoim koncie udział w tych dawnych sukcesach szkoły.

Na tym zjeździe nie ma już najstarszych dyrektorów, nauczycieli i wychowawców - odeszli do Pana. Pozostał obowiązek spłacenia długu wdzięczności w życzliwej pamięci i modlitwie. Ci najstarsi z absolwentów wiedzą, że lata powojenne i kolejne XX wieku nie były łatwe. Młodzież była biedna, zjeżdżała do Ropczyc z różnych stron Polski, ale - jak wspominali nauczyciele - chciała się uczyć.

Przez te minione lata zmieniały się kierunki kształcenia, warunki pracy i nauki, stąd najstarszym absolwentom brak szklarni pełnych kwiatów i warzyw na grządach przyszkolnych zdobiących kobiercem barw budynek szkolny, a i gospodarstwo szkolne w Witkowicach prowadzi znikomą działalność na niewielkim obszarze. Internat, który tętnił życiem, został przejęty przez tutejsze Starostwo Powiatowe. Zostało tylko wspomnienie wspólnego przebywania, spacerów w górki, niedzielne Msze Św. i rekolekcje w kościółku. Wiele mieszkańców internatu powie: " To były piękne dni (...)".

Twórcą szkoły był ks. dr Jan Zwierz, który przez kilka lat był jej dyrektorem. Za jego życia obrano patronem szkoły wielkiego Polaka - Wincentego Witosa, by za jego przykładem trwać przy tym, co polskie, przezwyciężać trudności, wychowywać, nauczać.

Dziś szkoła świętuje swój Jubileusz. Ci, którzy przybyli, weselą się i radośnie przeżywają to spotkania rozpoczęte w kościele uroczystą Mszą Św. wraz z ks. biskupem ordynariuszem diecezji rzeszowskiej Kazimierzem Górnym. Obecni byli posłowie, przedstawiciele Kuratorium Oświaty w Rzeszowie i dawnych władz szkolnych z ramienia Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego. Ks. biskup poświęcił nowy sztandar szkolny zaprojektowany, wykonany i ufundowany przez absolwentkę Technikum Rachunkowości, przewodniczącą Rady Rodziców i Towarzystwa Przyjaciół Szkoły p. Mirosławę Marciniec.

Z okazji zjazdu przygotowano okolicznościową publikację o szkole, program artystyczny z udziałem absolwentów i wystawę okolicznościową z życia szkoły oraz kwiatową w wykonaniu absolwentki p. Elżbiety Rakuś - Kosydar.

Drodzy absolwenci, przyjęliście zaproszenie na zjazd, odwiedziliście naszą szkołę, spotkaliście się, napatrzyliście się na siebie nawzajem - zabierzcie za sobą wspomnienia z dnia dzisiejszego i do niego wracajcie jak się wraca do domu swoich lat dziecięcych i szkolnej młodości.

Mieczysława Sokołowska


Stowarzyszenie Rodzin Katolickich w Ropczycach > Miesięcznik "Wspólnota" > Nr 10/2010