Święto Chrystusa Króla

Coraz bardziej uderza nas zasadniczy rozdział ludzkości na dwa obozy, na dwa królestwa, na królestwo Chrystusa i na królestwo antychrysta. Ponieważ dwom panom równocześnie służyć nie można, trzeba, abyśmy się wyraźnie wypowiedzieli, któremu z nich służyć chcemy, kto ma być naszym przewodnikiem. Musimy więc zdecydować się, czy pójdziemy za Chrystusem, czy też przeciwko Niemu, trzeciej możliwości nie ma. Zbawiciel bowiem bardzo jasno postawił kwestie, gdy wyrzekł słowa: „Kto nie jest za Mną, przeciwko mnie jest”, „Kto nie zbiera ze Mną, rozprasza”. Jeśli więc jesteś katolikiem, bądź nim wszędzie i zawsze. Myśl po katolicku, mów po katolicku i wszędzie występuj odważnie po katolicku.

Wielu, niestety, jest takich, których postępowanie kuleje i utyka. Innymi zdają się być w kościele, innymi poza kościołem. W jednej ręce trzymają kaganek na cześć Chrystusa, a w drugiej kopcący się ogarek na cześć bożków tego świata. Tak być nie powinno. Trzeba raczej szczerze przylgnąć do Chrystusa, nie tylko metryką, ale duszą całą. Niech odłączą się plewy od ziarna, kąkol od pszenicy, blichtr od złota. Niech na całym świecie skrystalizują się obozy jawnie katolickie, by nie było w Kościele ludzi, co na dzień świąteczny zakładają rękawiczki niby katolickie, a na dzień powszedni takie, którymi biją Chrystusa po twarzy.

Ojciec św. Pius XI, widząc jak duch świata, duch antychrystusowy ogarnia społeczeństwa, wydał encyklikę, w której przestrzega przed obojętnością dla spraw Bożych, nawołuje do gorącego oddania się królowaniu Chrystusa. Ustanawia dla całego Kościoła osobne, uroczyste „Święto Chrystusa-Króla” w ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Tron Chrystusa winien otrzymać znowu przynależne mu miejsce. Jego wrogowie zażartą wypowiedzieli mu walkę, stawiając w Jego miejsce inne trony, na których posadzili bożka siły i przemocy, któremu ma kłaniać się prawo lub umieścili złotego cielca, symbol głodu, złota i wyzysku.

W literaturze i sztuce postawili tron, na których częstokroć rozsiada się rozpusta. Chcą zburzyć tron Chrystusa także w rodzinach i w szkołach, wołając o rozwody i szkoły bezwyznaniowe. Papież, namiestnik Chrystusowy, przeciwstawiając się tej bezbożnej, destrukcyjnej robocie, upomina wiernych, aby szczerze i otwarcie, wyznając zasady i poglądy chrześcijańskie, torowali drogę królowaniu Chrystusa Pana w wszelkich dziedzinach życia ludzkiego. Królowanie to nie ma być bynajmniej jakąś wzniosłą, tylko piękną teorią, oderwaną od praktyki życiowej, ale ma być objawem rzeczywistym, realnym, przenikającym na wskroś nie tylko życie prywatne, zamykające się w ścianach ogniska domowego, ale także życie publiczne we wszystkich jego przejawach.

Innymi słowy: zakrólować ma w odkupionej krwią Zbawiciela ludzkości duch Chrystusa, Jego myśl, Jego zasady i poglądy. Zakrólować w duszach poszczególnych ludzi, jako też w życiu zbiorowym: w rodzinach, w szkołach, w społeczeństwach i państwach. Ducha Chrystusowego nic nie zastąpi ani policja, ani żandarmeria, ani wojsko, ani ustawy czy paragrafy państwowe. Dowodem tego przepełnione więzienia, zdziczenia, rozpętana nienawiść, walka klas, niepewność stosunków wewnętrznych w państwach. Gdzie bowiem nie wstrzymuje od zbrodni duch Chrystusa, sumienie myśl o Bogu i odpowiedzialność o nagrodzie i karze pozaświatowej, tam też nie pomogą żadne paragrafy prawa karnego, żadna policja, żadne więzienie. Bo jeden tylko jest fundament, na którym mocno i niewzruszenie oprzeć się może wszelkie ludzkie budowanie, a fundamentem tym jest Jezus Chrystus – dziś, jutro i na wieki.

Tadeusz Jaworski


Stowarzyszenie Rodzin Katolickich w Ropczycach > Miesięcznik "Wspólnota" > Nr 10/2006