Bolączki wychowania

"Dziecko jest źródłem nadziei. Mówi ono rodzicom o celu ich życia, wskazuje owoc ich miłości, pozwala również myśleć o przyszłości. Ale nie tylko w rodzinie, w każdym społeczeństwie dziecko pozwala myśleć o przyszłości." To słowa wspaniałego Wychowawcy naszych czasów Jana Pawła II, który wskazuje drogę, wartości także swą postawą, a jego życie może być wzorem i przykładem dla nas.

Wychowanie jest stwarzaniem przestrzeni do zadawania pytań, jest budzeniem tych pytań w człowieku. Naturalnym środowiskiem dla wzrostu, rozwoju i dojrzewania jest rodzina. Rodzina wychowuje swoim życiem, swoją codziennością, tym, co dla niej ważne, o co zabiega, co stawia na pierwszym miejscu, dla czego się poświęca najbardziej. Rodzice powinni zwracać uwagę na to, aby wartości, które są ważne dla nich, były też ważne dla ich dzieci. Trzeba prezentować je przed dziećmi swoim zachowaniem, potwierdzać je cały czas. Niestety czasem rodzice lekkomyślnie lub z lenistwa spychają ten obowiązek na szkołę i Kościół. Coraz mniej jest rodziców dojrzałych czyli takich, którzy są odpowiedzialni za wymarzone dziecko, którzy są mu gotowi powiedzieć "nie" gdy tego wymaga jego dobro lub gdy coś jest moralnie złe. Dzięki dziecku rodzice mają szansę dojrzewania, dorastania do swojej roli i stawania się dojrzałymi jako ludzie.

Współcześni rodzice często są bezradni, dzieci zaś osamotnione i wyobcowane. Tak jak kiedyś dzieci marzyły, aby być dorosłym, tak dziś wielu dorosłych marzy, aby przejść w niekończący się stan dzieciństwa: beztroski, braku odpowiedzialności, mnożonych żądań, bez potrzeby pracy itp. Byłoby dobrze gdyby rodzice zadali sobie pytanie: Jakim człowiekiem jestem dla mojego dziecka? Zamiast: Jakim jestem rodzicem? Rodzice chcą, aby ich dziecko było szczęśliwe, ale czy w domu panuje dobra atmosfera? Chcą, aby dziecko było twórcze, ale czy oni ekscytują się nowymi rzeczami? Chcą aby się czegoś nauczyło, a ile sami przeczytali książek w ciągu ostatniego miesiąca, roku, lat? Chcą, żeby miało przyjaciół, a czy sami są przyjacielscy? Pragną, aby miało ideały, a czy oni mają jakiekolwiek, czy są wystarczająco poważne, aby uzasadniały to robią, czy kiedykolwiek mówili swemu dziecku w co wierzą? Chcą, aby było hojne, a czy interesują ich potrzeby kogokolwiek spoza ich rodziny? Ludzi przyciąga nie to, czego chcą, ale to , czym są. Ludzie chowają dzieci nie takie, jakie chcieliby mieć, ale takie, jakie reprodukują ich własne cechy.

Niezbędna twierdza dzieciństwa jaką jest rodzina jest coraz bardziej zagrożona. Przestaje być przestrzenią życiową gdzie panuje miłość akceptacja, wzajemne zaufanie. Staje się miejscem gdzie coraz trudniej o autentyczne ludzkie spotkanie, o dialog zbliżający ludzi do siebie. A w dialogu niezmiernie ważną przy tym bardzo trudną umiejętnością jest słuchanie. Samo słuchanie może już człowiekowi ulżyć i sprawić, że poczuje się dowartościowany i kochany. Słuchać oznacza wczuć się w sytuację drugiego człowieka, odczuwać w danej chwili tak jak on i znać jego problemy. Słuchać umiejętnie to nie to samo co komentować i oceniać. Słuchać kogoś to pozwolić mówić, być otwartym ale równocześnie nie pytać o wszystko i nie pocieszać banalnie, nie dopuścić do złowrogiej ciszy, która oznacza duchowe oddalenie lub nieporozumienie. Aby taki prawdziwy dialog zaistniał pozostaje do pokonania największy wróg - zajęty czas, który powoduje, że traci się niepowtarzalną okazję zbliżania się i kształtowania drugiego człowieka. Kto jeszcze pamięta jakie jest znaczenie prawdziwej miłości? Tej wyrażającej się oddaniem, głęboką radością z tego, że można istnieć dla drugiego człowieka i okazywać mu serce? Tej objawiającej się w zdolności wczuwania się, życzliwości i serdeczności, w gotowości przebaczania i w rezygnacji z przemocy, w pokoju? Kto dziś wie, że miłość wiąże się z poczuciem odpowiedzialności? O takiej miłości milczą media a tworzą obraz miłości jako gry hormonów, jako rozkosznego używania siebie, jako kolejnej przygody rozhisteryzowanego serca. Nie jest to dobrym wzorcem dla naszej młodzieży, którą trzeba przekonać, że najlepszym sposobem kochania siebie jest miłowanie bliźnich.

Bogusława Rembisz


Stowarzyszenie Rodzin Katolickich w Ropczycach > Miesięcznik "Wspólnota" > Nr 7/2002